2004.10.16
Podczas ostatniego pobytu
w Polsce
wybrałem się na jakiś czas do Tunezji (w końcu jak długo można wytrzymać z rodziną :)).
Było to moje pierwsze (mam nadzieję że
nie ostatnie) spotkanie z Afryką (nie "czarną"
co prawda lecz "saharyjską"), i choć
Tunezja uturystyczniona jak cholera można jednak
znaleźć ciekawe miejsca.
Poniżej kilka fotografii.

















2004.09.30
Do Jewropy musiałem się wybrać (tęskni człowiek, nie da się ukryć). Parę dni w Londynie spędziłem.
Miasto pełne życia, zadbane i interesujące, drogie jednak jak diabli i pełne turystów.
Odbiera to trochę uciechę zwiedzania. Nie mam pojęcia
jak miejscowi sobie radzą.









2004.09.01
Poniżej kilka zdjęć ze szlaku do jeziora Aster, w Kananaskis.
Piękne i jeszcze nie tak bardzo skażone cywilizacją miejsce (zapewne ze względu na sporą izolację). Przed wyjściem radzę sprawdzić co misie porabiają, gdyż upodobały sobie te rejony bardzo (pewnie ze względu na widoki:)).







2004.08.10
Jeden z bardziej rozpoznawalnych szczytów Rockies, dominujący
panoramę Lake Louise, Mount Temple (3543 m npm) to gratka dla
każdego "poważnego" turysty górskiego. Wybrałem się i ja. Szlak jest stosunkowo łatwy
w nawigacji, trzeba jednak uważać na spadające kamienie
i śliskie pola śnieżne. Różnica wysokości 1690 metrów
i trochę "łatwej" wspinaczki przez progi skalne,
a więc dzień był długi i w kolana dało popalić.
Z piku
przepiękne widoki na "wielkie" granie otaczające
rejonLake Louise.
Bardzo udany dzień.







2004.08.01
Spędziłem kilka dni w parku Waterton, na południu
Alberty. Góry może i nie "najhonorniejsze",
ale sceneria i "wajdlajf" warte wycieczki.
Prawie oswojone miśki grasują po osadzie i kampingach.
Poniżej kilka fot.





2004.07.25
Wróciłem z krótkiego pobytu na Columbia
Icefield. Emocji było wiele, osiągnięć
mało.
Mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej.
Parę słów i zdjęcia pod "Relacjami".
2004.07.17
Pogoda raczej kaprawa. Żeby się kompletnie nie "zastać"
wyszedłem na Przełęcz Robertson-Haig (2900 m npm-różnica
wysokości 990 m), w Kananaskis. Przejście przez lodowiec
Robertson było "interesujące". Próbowałem również
wejść na Mount Hector (3394 m npm), ale totalna dupuwa
i zero widoczności zgoniły mnie z pełnego szczelin lodowca.









2004.06.25
Zrobiłem samotnie drogę "Silverhorn" na Mount Athabasca
(3491 m npm-różnica wysokości 1566 m). Kluczowe "trudności"
to 300 metrów lodu o nachyleniu 45 stopni. Dzień
był piękny i o dziwo kilka osób na piku (większość robiła
drogę "normalną).
Mount Athabasca to chyba najpopularniejsza
"duża" góra w Rockies, więc czasem można spotkać
inny zespół na drodze. Na innych górach żadko się to zdarza. No cóż, gór dużo w tym kraju a ludzi mało.





2004.06.15
Wyszedłem na Północny wierzchołek Mount Edith (2554 m
npm-różnica wysokości 1120 m). Ładny szlak na Cory Pass,
a z przełęczy granią na pik. Kilkunasto-metrowy (chyba
trójkowy) komin wyprowadzający na szczyt był oblodzony
i trochę trzeba było się nagimnastykować.



2004.04.15
Poniżej kilka zdjęć z paru wczesno-wiosennych hajków.
Śniegu jeszcze w górach sporo więc na nic poważnego nie
ma sensu się porywać. Wyszedłem na EEOR, w Canmore, oraz (po pas
w śniegu) zrobiłem szlaki do "Ink Spots" i do
wodospadu (raczej lodospadu) Ribbon w Kananaskis.





2004.01.01
Udanego roku życzę. Andrzej